|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
|
poniedziałek, 08 października 2007
Safran Troublant - L'Artisan Parfumeur
Seria przyprawowa L'Artisan Parfumeur początkowo niespecjalnie przypadła mi do gustu - może z powodu pośpiechu, wpadłam do warszawskiej perfumerii Quality, obwąchałam je pośpiesznie, uznałam, że nic specjalnego. Dopiero próbka (dzięki, Foka!) skłoniła mnie do bardziej intensywnych testów z zaaplikowaniem sobie tego pachnidła globalnie. Próba była ze wszech miar udana: po przyprawowym, kręcącym w nosie początku, wyszła głównie przywiędła, ale szlachetna róża, nieco stonowana i przytłumiona, ale dość wyraźna. Nuty:
szafran, wanilia, drzewo sandałowe, czerwona róża.
Jesiennie się zrobiło
I mamy jesień, na szczęście dotąd raczej ciepłą i złocistą. Czego używa maniak perfum jesienią? Oczywiście Automne Van Cleef & Arpeels, cudownie drzewnego, kojarzącego się ze złotymi liśćmi i jarzębiną, potem Anglomanii Vivienne Westwood, tej pięknej gry przykurzonych i przywiędłych róż z przyprawami, Etry Etro, z jej drzewną, wibrującą, leśną kwiecistością, skórzasto- kamiennego Dzongkha L'Artisan Parfumeur.
Fot. (c) Robert Cozaś
Benghal - Lancome
To drugi po Tropiques zapach z przeznaczonej dla sklepów bezcłowych serii Collection Voyage. Kompozycja ciepło-owocowa, otwarcie to zdecydowanie owoc: byłam przekonana, że brzoskwinia, tymczasem w nutach jest morela. Jest słodko- świeży, wyraźnie ocieplony imbirem i dosłodzony kwieciem. Przyjemny, może nieskomplikowany, ale przyjazny, najbardziej przypomina Celine Oriental Summer tym podszyciem owoców przyprawami. Na pewno nie jest to typowy zapach z rodziny orientalnych, jest zbyt delikatny i dyskretny. Nuty: imbir, mandarynka, jaśmin, osmantus, morela, piżmo, drzewo sandałowe.
niedziela, 17 czerwca 2007
Okołoperfumiarsko, czyli akcesoria
Od powracającego z Chin MNP dostałam w
prezencie prześliczny atomizerek na perfumy, w grubej szklanej bryle,
malowanej od wewnątrz. Oczywiście nie zamierzam używać, bo atomizery
trudno się odpachnia i mają ograniczoną żywotność, trzymam jak relikwię
i czasem oglądam. Jak już wejdę w posiadanie takiego luksusu jak
toaletka, zostanie wyeksponowany na honorowym miejscu.
Zdobycze maja i czerwca
W maju i czerwcu moja kolekcja powiększyła się o następujące pozycje:
Celine Oriental Summer (zdobycz z allegro), Mandorlo di Sicilia Acqua di Parma (zakup u Wuchsy), Eau de Merveilles Constellation (od dawna o niej marzyłam, więc kiedy pojawiła się na allegro i to w prześlicznej limitowanej wersji Constellation, nie zastanawiałam się ani minuty), Il Profvumo Macadam (zakup z okazji wizyty w warszawskich Złotych Tarasach), Yves Saint Laurent Cinema (bardzo go lubię, a przepięknej buteleczce w kształcie serca nie byłam w stanie się oprzeć). Przywiozłam też z Warszawy zakupione przez koleżankę Mille et Une Roses.
Amethyst - Olivier Durbano
W tym zapachu jest rzeczywiście coś kamiennego: suchy, wytrawny, jakby się wąchało kawałek kryształu. Pierwsze nuty to mieszanina przypraw z dominującym pieprzem i suszonych owoców, potem pojawia się coś na kształt suszonych cytrusów. Całość - trochę jakby pocierać suszoną skórką cytryną, posypaną pieprzem, o kryształ soli. Elegancki, intrygujący, ale zbyt gorzki jak na mój gust. Nuty: bergamota, pieprz, winogrona, malina, kadzidło, palisander, jaśmin,
korzeń fiołka, ambra roślinna, drzewo sandałowe, piżmo, wanilia.
Bergamote - The Different Company
Jako wielbicielka aromatu herbaty Earl Grey oczekiwałam czegoś bergamotowego do bólu i gorzko się rozczarowałam. Po ciekawym początku, takiej świeżej, dynamicznej cytrusowej symfonii, przyjemnej i wibrującej, zostaje coś tandetnego, nieciekawego i nieprzekraczającego, nijako-gorzkiego, walorami perfumiarskimi kompozycji, jaką zawiera płyn do mycia naczyń "Ludwik" w wydaniu cytrynowym. Zeschła skórka cytrynowa i niewiele więcej. Nuty:
bergamota, imbir, kwiat pomarańczy, zielone liście, rabarbar, piżmo.
Rose Léger - Hervé Léger
Róża dla wielbicielek... róży niezbyt różanej. Bardzo uładzona i schowana pod niekonkretnym kwieciem i drzewem, wygładzona aż do ocierania się o plastik. Dość elegancka, ale zupełnie bez pazura. Niewiele da się powiedzieć o samej róży, trudno określić, czy jest mokra, świeża, herbaciana. Dość wyraźny i ładny fiołek walczy o palmę pierwszeństwa z tytułową różą. Nuty: róża, frezja, nektarynka, piwonia, orchidea różana, kwiat pikake, fiołek, nuty drzewne, piżmo, heliotrop.
niedziela, 06 maja 2007
Hermèssence Ambre Narguilé - Hermès
Zawsze intrygowały mnie wytwory "nosa" domu perfumiarskiego Hermès, Jeana-Claude'a Elleny, tak więc i zapachów z trudno dostępnej linii Hermèssence pożądałam jak szalona. Ambre Narguilé, niestety, to wybitne dzieło, które niespecjalnie nadaje się do noszenia. Pierwsze uderzenie to dziwna, mdląca słodycz, która mnie kojarzy się z szarlotką z nadgniłych jabłek, posypaną obficie cynamonem. Słodkie to do bólu głowy i kręcące w nosie. Ta lepka, nieznośna słodycz, niesłychanie trwała, z gatunki takich, że człowiek ma wrażenie, że zostawia odrobinę zapachu na każdym dotkniętym przedmiocie, utrzymuje się boleśnie długo, a zapach robi się strawny dopiero na samym końcu, kiedy już te zgniłe jabłka sobie gdzieś pójdą i rozwinie się przyprawowo-piżmowa, ciepła faza. Na pewno intrygujący, na pewno znajdzie rzesze wielbicieli, ale ja jakoś nie potrafię odsunąć wizji tych gnijących jabłek. Nuty: benzoina, żywica labdanum, piżmo, wanilia, miód, słodzony bób tonka, prażone nasiona sezamu, cynamon, kumaryna, biała orchidea.
Woodcoffee - Comme des Garçons Series 7: Sweet
Niezmiernie się cieszę, że zaraziłam MNP-a moją namiętnością do Comme des Garçons, bo co jakiś czas można mu podetknąć coś, co mu się spodoba, namówić do kupienia i potem wejść w posiadanie odrobiny. Tym razem w drodze wymiany satysfakcjonującej obie strony weszłam w posiadanie odlewki Woodcoffee - zapachu arcyniezwykłego, a przy tym przyjaznego i z gatunku takich, które świetnie się noszą. Woodcoffee to piękny, autentyczny zapach słodkiej kawy, przyprawionej apetycznymi różnościami, na drzewno-ziemnej bazie. Połączenie może wydawać się dziwne, ale nic podobnego: po pierwszym szoku nos przyjmuje tę kombinację jako coś zupełnie naturalnego, wręcz oczywistego. Zapach jest słodki, przyprawowy, ciepły, sympatyczny. Nuty: kardamon, lukrecja, chiński imbir, migdały, esencja kawowa, drewno, indonezyjskie paczuli, wanilia.
|